Cynamonowa baszta na końcu świata, czyli o tym, co kryje godzina drogi stąd.

Podejrzewam że każdy z nas zna te senne miasteczka. W ich sercu zazwyczaj znajduje się kościółek wieńczący rynek, po którym wałęsają się spragnione towarzystwa gołębie. Ławeczki są oblegane przez starsze Panie, a malutkie cukierenki serwują lody na gałki i wątpliwej świeżości serniczki i pierniki. Niektóre z nich mają jeszcze asy w rękawie w postaci ruin zamku albo stromych, malowniczych uliczek.

Wybierając się do Stramberku nie spodziewaliśmy się aż tak urokliwego miejsca. Niby słyszeliśmy że ładnie, że malowniczo, ale to co ukazało się naszym oczom przerosło nasze oczekiwania. Czas zatrzymał się tam w miejscu. Jeśli szukacie miejsca w którym pragniecie zaznać smaku Starbucksowej kawy-nie wybierajcie się tam. Jeśli pragniecie zaznać komercji w zachodnim stylu z rozbudowaną infrastrukturą turystyczną i czyhającymi zza każdego rogu naciągaczami pamiątkowymi-nie wybierajcie się tam. Zaplanujcie tę wycieczkę jak podróż w czasie, a wówczas zasmakujecie w pełni uroku tego kamiennego miasteczka. Skojarzyło mi się ono z polską Lanckoroną, która ujmuje drewnianą architekturą i swoim równie mało komercyjnym charakterem. Strome uliczki i górski charakter miejsca sprawiają, że jest ono naturalnym tłem i pretekstem do robienia zdjęć, a baszta królująca nad miasteczkiem zapewnia odwiedzającym niezapomniane widoki na panoramę gór.

Według legendy w 1241 okolice miasta najechali Tatarzy. Aby odeprzeć atak mieszkańcy wypuścili na obóz zbiornik wodny ( niektóre źródła podają, że sprawcą zalania były burze ). Podczas jego przeszukiwania natknięto się na obcięte ludzkie uszy, które miały być darem dla chana na znak podbicia chrześcijan. Dzisiaj Stramberk słynie z pierników w kształcie uszu, które są zastrzeżonym produktem regionalnym. To ich zasługą jest wszechobecny zapach przypraw korzennych, które zdominowały nawet zapach kuchni włoskiej w miejscowej pizzerii.

Aromat cynamonu i goździków unoszący się pośród ciasnych brukowanych uliczek pozostanie w naszej pamięci na długo, a Stramberk odznaczamy jako kolejne warte zobaczenia miejsce na mapie czeskich Moraw.

Może Ci się spodobać:

7 komentarzy

  1. Mój wpis niech będzie jako pierwszy gdyż nie jestem obiektywny 🙂
    Bardzo mi się podoba relacja z wycieczki i opis miasteczka,było super i niech Twój blog rozwija się jak najszybciej bez zbędnych hejtów…a raczej z obiektywnym spostrzeżeniami równie pozytywnych ludzi jak Ty- Kocham Cię:*

  2. Jestem urzeczona…piękne miejsce i tak zachęcająco przedstawione.
    Bardzo udany debiut, bądź z nami jak najczęściej i nie zmieniaj się. …Fajny, swobodny styl pisania- duża wrażliwość i szczerość, zachęcająca do powrotu na bloga . Niech to miejsce
    będzie Twoją Czarodziejską Ģórą …czasem tylko dla Ciebie, gdzie niczego nie udajesz , wsłuchujesz się w siebie i tym dzielisz się z nami. Bardzo mi się podoba, a
    wpis Sierpniowa Ucieczka jest…magiczny
    Powodzenia ❣
    Agata Wojtaszczyk cel Aga Cisko ��

  3. Tak sugestywnie opisałaś to apetyczne " cynamonowe miasteczko", że czytając po raz wtóry
    czuję aromaty i zapachy o których piszesz tak smakowicie. Zamykam oczy i widzę urocze, kamienne ,
    wąskie uliczki, niczym kadry ze starego filu w iluzjonie………… i odpoczywam.
    To, że masz wrażliwą i piękną duszę artystym wiem od chwili kiedy Cię poznałam, wiele lat temu.
    Teraz zaskoczyłaś mnie tą lekkością i swobodą pisania. Pokazywania siebie od wewnątrz z wrodzoną delikatnością, ciepłem, sympatią dla ludzi i miejsc.
    Z niecierpliwością będę czekała na kolejne wpisy. Pisz dla siebie, pisz dla nas.
    Czekam i życzę POWODZENIA!!!
    Teresa Wojtaszczyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *