Życzenia noworoczne

Osobiście nie należę do ludzi, którzy czynią nie wiadomo jakie analizy minionego roku

Rok 2017 jednak był dla mnie przełomowy i nie sposób nie przejść do pewnych podsumowań. Moja córeczka 21-go grudnia skończyła drugi rok życia i to jest milowy krok w mojej karierze Mamy. Ci z Was którzy są rodzicami doskonale mnie zrozumieją. Syn z kolei rozpoczął przedszkolną przygodę. Stworzyłam bloga, który miał być moją odskocznią, miejscem pozwalającym na odrobinę szaleństwa. Pierwsze wpisy tworzone były dosłownie na kolanie, często na komórce, tuż przed zaśnięciem. Początki zawsze są trudne, a ja łatwo się zniechęcam. Przeszłam wszystkie etapy zwątpienia. Jednym z nich była choroba dzieciaków dzieciaków, gdy musieliśmy z eM czuwać przez sen przez prawie dwa tygodnie. Stresowałam się tym, że mam za długie przerwy we wpisach. Wszystkie poradniki blogerskie mówią o systematyczności w utrzymywaniu uwagi grona czytelników. Przypominają o kluczowych „10 sekundach” na zainteresowanie odbiorcy internetu. Nie zaczęłam jeszcze na dobre blogować, a tu już nerwówka związana z brakiem czasu. Potem ktoś powiedział mi coś ważnego. Nie muszę robić tego tak jak wszyscy szybko, na już, byle jak. Nie szukam czytelników na chwilę. Chcę pisać dla przyjaciół, rodziny, dla wszystkich którzy patrzą choć trochę podobnie do mnie na rzeczywistość dookoła. Czasem dla kogoś, kto może pomyśli o czymś, co wcześniej nie zakrzątało mu głowy.

Chciałabym pisać więcej o rodzicielstwie

Jest ono bowiem wymagającą lekcją, do której nikt nas wcześniej nie przygotowuje. Porównałabym je do wejścia na egzamin maturalny z polskiego, gdzie wszyscy są odpowiednio ubrani – jedni lepiej przygotowani, inni gorzej, a ja dowiaduję się od koleżanki że to egzamin z matematyki. Egzaminatorzy to pielęgniarki wciskające mi arkusze z uśmiechem i stwierdzające, że jak świat światem wszyscy zdają maturę, więc dlaczego ja miałabym tego nie zrobić? Stresuję się coraz bardziej, wychodzę z egzaminu niepewna czy dobrze poszło. Przygotowywałam się w ostatnim czasie na język polski. Nagle wychodzę z sali i okazuje się, że tulę niemowlę. Wszyscy podbiegają i gratulują. Widzę obok siebie wpatrzone ślepia mojego dziecka i czuję że nic już nie będzie takie jak wcześniej. Nikt ale to nikt nie dał mi jego instrukcji obsługi, a to co przede mną to Wielka Improwizacja. W jej czasie dowiem się o sobie wielu zaskakujących rzeczy. Odnalezienie się na tej karuzeli zajmuje nam czasem mniej czasu, czasem więcej, ale jedno jest pewne – warto się na niej kręcić, bo z czasem rozumiesz, że jest ona napędem na każdy kolejny dzień. Dobrze jest pisać o swoich wątpliwościach i radościach. Gdy ja byłam świeżo upieczoną mamą, dużo mi dawało czytanie refleksji innych rodziców.

To czego pragnę w tym Nowym, 2018 roku, to lepsza organizacja czasu

Chciałabym odnaleźć niszę, która zapewni mi kilka wolnych godzin w tygodniu na przemyślenie wartościowych tematów na posty. Pragnę mieć czas na regularne pisanie, ponieważ wiem że wytrwałość popłaca. Nie chcę się zniechęcać drobnymi przeszkodami. Jeśli chodzi o życie prywatne – niech wszystko trwa tak jak jest. Jest pięknie, spokojnie i inspirująco. Wam drodzy Czytelnicy życzę tego samego co sobie. Trwajcie w swoich postanowieniach niezależnie od otaczających Was zmiennych warunków. Spróbujcie znaleźć sobie przestrzeń, która pozwoli Wam się wyciszyć. Trwajcie blisko natury i znajdźcie sobie punkt odniesienia do codziennych trosk. Tym punktem niech będzie coś wyższego od tego co tutaj. Zwolnijcie i zachwycajcie się każdym dniem jakby miał być ostatnim. Dbajcie o miłość. Ostatecznie one jest naszą największą siłą.

Może Ci się spodobać:

3 komentarze

  1. Właśnie od 2 tyg jestem mamą. Dokładnie tak się czuje.. bez instrukcji obsugi.. właśnie synek płakał przez 40 min i wszystko robiłam a on dalej swoje.. w końcu dał sobie wcisnąć smoczek( bo on się krzywi i nie bardzo lubi każda próba włożenia smoczka kończy się większym krzykiem). Dostał ten zhejtowany przez super mamy plastik i jest cisza… a tak bardzo go nie chciał przez cały czas.. i bądź tu mądry!

  2. Jako Twoja czytelniczka bardzo dziękuję za te życzenia i za Twoje podsumowanie. DObrze się poczułam po przeczytaniu tego postu. Czyli nie tylko ja mam chwile zwątpienia zanim się na dobre w jakiejś sprawie rozkręcę i nie tylko ja wielu rzeczy nie rozumiem- jedni mówią tak, poradniki mówią tak a rodzice robili jeszcze inaczej. Można się pogubić w tym, jak postępować, jak się do pewnych rzeczy nastawawić…po prostu- jak tu żyć? A może wystarczy się do pewnych rzeczy nieustannie próbować zdystansować? W końcu zadziała. Wdech i świadomość, tego o czym napisałaś- że miłość to to, co nas nakręca!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *