Dlaczego dziadkowie spełniają ważną rolę w życiu dziecka

Dlaczego dziadkowie spełniają ważną rolę w życiu dziecka? Babcia lub Dziadek mogą przekazać nam wiele słów, które kiedyś odbiją się echem w naszym życiu. Ich powiedzonka będą nam stale towarzyszyć. Im będziemy starsi, tym więcej zauważymy w nich mądrości, a nieco lekceważąca reakcja na ich dźwięk z czasem może przybrać bardziej refleksyjny charakter.Chciałabym się dzisiaj podzielić z Wami pewnym wspomnieniem na temat mojej babci i zdradzić najważniejszą rzecz, jaką mi powiedziała.

Tego poranka ociężałe powieki otwierały się powoli, a moim oczom ukazywały się pierwsze promienie letniego słońca wpadające przez otwarte drzwi

Słyszę dźwięk mleka wlewanego do talerza i szelest wsypywanych do niego płatków kukurydzianych. Dźwiękom tym wtóruje wesoła piosenka na dobry początek dnia. W tym wspomnieniu mam lat pięć i letni domek dziadków w Miotku wydaje mi się być wielkim leśnym królestwem. Jest ono podzielone na rewiry wedle położenia względem sąsiadów, łąki i drogi nad rzekę i do lasu.

I tak hamak wiszący za domkiem obok składziku różnych mniej i bardziej potrzebnych rzeczy to była Samotnia Marzycieli. Niejedną drzemkę się tam spędziło, niejedną rozmowę przeprowadziło…Idąc w stronę komórki można było zebrać jagody i maliny, w zależności od tego jak obrodziły w danym roku. Tyły Domku generalnie było to miejsce dzikie i dające szerokie pole możliwości do zabawy. Wszak tam kopanie piasku, wesołe gotowanie szyszek i inne różnej maści brudzące zabawy nie przeszkadzały dorosłym.

 

 

Kierując się w stronę komórki z rowerami dochodziło się do połaci krzewów i brzóz. Czasem można było znaleźć tam grzyby, czasem schować podczas wybornej zabawy w chowanego. Za Brzozowym Zagajnikiem była już tylko brama prowadząca na teren sąsiadów. Strzegła ich z drugiej strony para czarnych, krwiożerczych rottweilerów. Strach przed tymi bestiami był ogromny.

Każdy z osobna wyglądał niczym Cerber u bram Hadesu co potęgowało lęk przed Psią Bramą

Tam rzadko się zachodziło z obawy przed przerażającym spotkaniem. Mijając ścieżkę prowadzącą do bramy i skręcając w lewo za komórką z rowerami wąską dróżką docierało się do babcinego królestwa. Pachniało w nim konwaliami i często było w nim gwarno podczas spotkań rodzinnych i koleżeńskich. Ten rewir był najbardziej strzeżony przez dziadków i należało się tam  pilnować. Jeden niewłaściwy krok mógłby się skończyć połamaniem konwalii. Tego nie chciało żadne z naszego rodzeństwa. Każdy wiedział z jakim namaszczeniem były one traktowane przez babcię Lusię. Orientacyjnymi punktami Konwaliowego Zakątka była duża sosna z okazałymi gałęziami do wspinania, altana ze stołem i krzesłami oraz miejsce do robienia ogniska.

Konwaliowy Zagajnik był miejscem zbiórki dzieciarni gdy zapadał zmierzch

Wraz z jego przyjściem bowiem dobrze znane Tyły Domku zamieniały się nie do poznania. Znajoma Samotnia przeistaczała się w Czeluści Za Domkiem. Brzozowy Zagajnik w Mroczną Puszczę. O Bramie Piekielnej nikt już nie chciał pamiętać, o Cerberach Sąsiadów nie wspominając. Gdy zapadał zmrok najbezpieczniejsze stawało się wnętrze Domku pieszczotliwie nazwanego przez Dziadka „Chochoł”.

 

Chochoł był dla mnie wtedy ani za duży, ani za mały. Był wystarczający. Miał ściany, które chroniły nas przed ciemnością, burzą i deszczem. Niepokojąca była dla nas czasem tylko  ich grubość. Była na tyle mała, że przy mocnym wietrze każde uderzenie gałęzi krzaków przyprawiało o gęsią skórkę. Wyobraźnia dzieci jest niezmierzona. Podczas jednej z burzowych nocy przysięgłabym, żo zobaczyłam na łące błotnego topielca kierującego się z rzeki prosto do naszego domku. Człap…człap…chlust…chlust…Pioruny rozświetlające niebo ukazywały jedynie zarysy jego zbliżającej się sylwetki. Noce i jej niezbadane tajemnice w Miotku stawały się jeszcze mroczniejsze. Wpływ na to miała pewnie otaczająca nas przyroda. Wkradała się do domku przez każdą szczelinę w podłodze. Czasem ukazywała się w postaci myszy. Małe tuptające po nocach przyjaciółki domu były z kolei koszmarem Babci Lusi.

To dzięki jej lękowi zrozumiałam w wieku lat pięciu czym jest fobia

Nie bardzo rozumiałam ten strach. W sumie dopóki myszy nie wyskakiwały ze słoików lub nie wędrowały po mojej nodze były mi obojętne. Dopiero opowieści dorosłych uświadamiały mi, że są to bardzo niemile widziane istoty. Ich niewielkie rozmiary powodują, że skrywają się nawet w ubraniach wygryzając w nich dziury. Podczas zimy z kolei wyjadają zapasy brudząc przy tym w swoim mysim stylu. Wspomnienie gniazda myszy pod schodami do dzisiaj mnie prześladuje.

Gdyby wspomnienie tych beztroskich dni spędzonych z babcią miałoby być filmem, soundtrackiem byłyby „A wszystko te czarne oczy” i „Czerwone maki spod Monte Cassino” śpiewane przez nią przy ognisku.

 

 

Moje pięcioletnie oczy były wpatrzone w nią z uwielbieniem. Tylko ona była tak opalona. Tylko ona czytała tak dużo książek naraz. Tylko ona nosiła kapelusze z tak obszernym rondem i od samego rana śpiewała na dzień dobry.

Niestety odeszła gdy miałam czternaście lat. Zachowuję więc te kadry pod powiekami i skrywam głęboko w sercu. Dziękuję jej za każdą rozmowę, którą ze mną przeprowadziła. Za to, że opowiadała mi o rzeczach, które rzadko mówią dorośli kilkuletnim dzieciom. Opowiadała treść książek które miały kilkaset stron rozpalając moją wyobraźnię i zachęcając do czytania jednocześnie. Zadawała mi poważne pytania i oczekiwała takich odpowiedzi. Jedną rzecz zapamiętałam jednak najmocniej. Powiedziała, żebym została w przyszłości tym, kim pragnę, a nie tym, kim stanę się przez przypadek.

Poczułam się wtedy bardzo ważna i postanowiłam spełnić tę obietnicę

Wydawało mi się, że dała mi jakąś ważną wskazówkę, coś, co powinno być mi drogowskazem w chwilach zwątpienia. Tak też było. Jej słowa towarzyszyły mi w chwilach zwątpienia we własne siły. Myślałam o nich we wszystkich ważnych momentach mojej edukacji – wtedy gdy dostałam się do liceum plastycznego i gdy podchodziłam do egzaminów na studia. Gdy niektórzy pytali o sens studiowania na ASP, w tyle głowy także słyszałam to zdanie. Czy mówiąc to wiedziała jak bardzo wpłynie ono na moje życie? Nie wiem, być może. Dlatego chciałabym tym postem przypomnieć Wam, jak wielkim darem jest bycie Wnukiem lub Babcią czy Dziadkiem i poprosić Was o dwie rzeczy: wnuki – słuchajcie swoich dziadków i starajcie się czerpać z ich mądrości. Dziadkowie – rozmawiajcie ze swoimi wnukami i pamiętajcie jak wielki macie na nich wpływ. Każda chwila którą z nimi spędzacie już dzisiaj zaczyna malować obraz ich przyszłych wspomnień. Bądźmy uważni tu i teraz, nie odkładając nic na potem, które jest nieodgadnione.

Może Ci się spodobać:

4 komentarze

  1. Pragnę podzielić się paroma przysłowiami i powiedzonkami moich dziadków, które najbardziej utkwiły mi w pamięci:
    – Powitanie skierowane dla bliskich przyjaciół „Niech będzie pochwalony Waszej Wysokości”
    – W momencie gdy ktoś dopuścił się wyrządzenia krzywdy „Poczekaj, poczekaj, on / ona się jeszcze doigra. Pan Bóg nie rychliwy ale sprawiedliwy”
    – Odnośnie marnowania żywności „Nie ten robak którego my jemy, tylko ten który nas je”
    – Uniwersalnie odnośnie jakiegokolwiek przedsięwzięcia „Jeżeli Tobie pomoże, a innym nie zaszkodzi, to tak zrób”
    – O plociuchach i niedotrzymywaniu tajemnic „klepa, niezdrowa dupa”
    – Odnośnie zapędzenia się w życiu „i dupę łopatą przyklepie”

    1. Dawno się tak nie uśmiałam z samego rana!Przypadło mi do gustu szczególnie „Jeżeli Tobie pomoże a innym nie zaszkodzi to tak zrób”-pokazuje dalece posuniętą mądrość życiową dziadków i przemyconą zachętę do kombinowania haha! Pozostaje mi dodać kilka moich ulubionych powiedzonek:
      – O moich dietetycznych pomysłach w czasach nastoletnich „skończ już z tym głodnym jedzeniem”
      – O zbyt lekkich ubraniach niedopasowanych do pogody „ta bluzka jest wiatrem podszyta”
      -O ulubionym typie filmowym „ja lubię jak trup się ściele gęsto”
      -O rozwodach w showbiznesie „to są celebryci, z nimi nie nadążysz”
      -O uporze dziadka „to są wszystko nerwy,one są wszystkiemu winne”

  2. Twój tekst przywołał w mojej pamięci mnóstwo wspomnień z mojego dzieciństwa. I własnie on uświadomił mi jak dużo ich mam. Mieszkaliśmy razem z dziadkami na wsi. Był sad i ogród. Do dzisiaj widzę babcię przynoszącą mi w każdą sobotę mały okrągły chlebek tzw. wyskrobek /upieczony z resztek ciasta wyskrobanych z dzieży /, ciepły, z chrupiącą rumianą skórką i kubek kakao. Ten chlebek babcia robiła specjalnie dla mnie . I małe czerwone jabłuszka wkładane do kiszonej kapusty „dla Reni bo bardzo je lubi”. Wspólnie słuchałyśmy cyklicznych słuchowisk radiowych a w niedzielę o 11-tej zawsze było słuchowisko dla dzieci. Za każdym gdy dziadek szedł do pracy na noc spałam z babcią słuchając Jej opowieści. I czułam się kochaną, bezpieczną pod ciepłą pierzyną. Od babci dostawałam pieniądze na pierwsze gazety i książki. Lubiła jak czytałam je nagłos, szczególnie w długie jesienno-zimowe wieczory. Babcia smażyła powidła śliwkowe jesienią a zimą darła pierze. Jako nastolatka bardzo lubiłam piec ciasta, z wielką wytrwałością kręciłam je w makutrze. I to własnie od babci dostałam prodiż i pierwszą książkę kucharską. Jaka byłam szczęśliwa.
    Pamiętam także moją prababcię. Mieszkała w małym drewnianym domku pod lasem. Zapamiętałam ogromny piec z zapieckiem służącym do spania. I brak podłogi tylko polepa z gliny i bardzo wysoki próg przy wejściu do domu.Kilka lat później prababcia zamieszkała w izbie z podłogą wyszorowaną do białości. Jej całe wyposażenie stanowił stół, 2 krzesła, zawsze równiutko pościelone łóżko i stara dębowa skrzynia na ubrania. Bielone wapnem ściany zdobił obraz z Matką Boską Częstochowską. Dobrze się czułam w tym czyściutkim, cieplutkim pokoiku gdzie zawsze na mnie czekał kubek mleka i pełne czułości oczy prababci Agaty. Nasze babcie, chociaż żyły w zupełnie innych środowiskach, kochały nas, słuchały i uczyły tego co same umiały najlepiej. W mojej pamięci pozostaną na zawsze prababcia Agata i jej izdebka oraz babcia Kazia z chlebkiem, powidłami śliwkowymi- moja pierwsza słuchaczka, która zaraziła mnie miłością do książek. A jaką babcią ja jestem? Pozostawiam to moim wnukom.

    1. Dziękuję za te obrazy – bardzo realistycznie je odmalowałaś. Dla takich historii warto było napisać ten post <3 <3 :*

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *