Grr…Świąt nie będzie!

Kochani, ciekawa jestem jak wygląda Wasz świąteczny repertuar filmowo-muzyczny? U nas Kevin już poszedł w sobotę. Mój mąż jest orędownikiem również „Grincha – świąt nie będzie”, „Cudu na 34 ulicy”, Griswoldów czy „Elfa”. Dzięki Niemu i jego Rodzinie poznałam cały repertuar amerykańskich filmów o tematyce około-bożonarodzeniowej. Nauczyłam się też tego, że każda przestrzeń domu może zostać udekorowana Mikołajem, bałwanem, reniferem lub śnieżynką. Święta w domu mojego Męża są zawsze hucznie obchodzone.

Nie mogę dzisiaj uwierzyć w to, że jeszcze kilka lat temu mi to przeszkadzało

Próbowałam stylizować wnętrze mieszkania ograniczając kolory i światełka. Przeciwstawiałam się komercjalizacji Świąt, ostentacyjnie nie oglądając Kevina. Podczas gdy reszta ochoczo zasiadała do kolejnego seansu chrupiąc kolorowe pierniki, ja naburmuszona marudziłam obok. Nie zauważałam w tym uroczym rozgardiaszu całej masy pozytywnych rzeczy. Na opak odbierałam przygotowywanie ulubionych dań, zawsze na wzór tych „babcinych”. Nie dostrzegałam jednak w tym gotowaniu celebrowania pewnych rytuałów.

Co roku moja Teściowa mówi „że tak jak tato to nikt nie potrafi przyprawić pasztetu”. Mój Szwagier ma co roku za zadanie udekorować pierniczki z Ciocią. Ona specjalnie z tego powodu stara się być wcześniej, aby zdążyć na czas.  Ciocia przyjeżdża bowiem z daleka, zawsze obładowana prezentami. Szwagier numer dwa jako domowy mistrz technologiczny jest specjalistą od dekorowania lampkami domu na zewnątrz. Przyjazdy Kuzynki z dalekiej Anglii to już legendy. Nigdy nie zapomnę, gdy pierwszy raz czekaliśmy na zapoznanie z Martinem. Wszyscy nerwowo powtarzali słówka. Pierwsze Święta z Nim były bardzo wesołe ze względu na wiele nieporozumień słownych. 

Tak wiele sytuacji się powtarza

My już mamy dwójkę dzieci rozdających prezenty spod choinki, które wreszcie zwolniły z tego obowiązku mojego Szwagra. Pomimo że jest już poważnym lekarzem w poważnej pracy, do niedawna był wciąż najmłodszy. Nigdy nie zapomnę jego uroczej miny z wywróconymi oczami, gdy wszyscy nerwowo zerkali na choinkę. Mówiła ona mniej więcej: „Nie no…serio?Znowu ja?”. „Tak Ty, przecież Miłosz pomiesza wszystko!” Co by wtedy było, gdyby Ciocia dostała lornetkę do lasu, Kuzynka teczkę lekarską, a Szwagierka wełniane skarpety w rozmiarze 43? 

A skarpety to kolejna tradycja rodzinna

Co roku dziergała je dla nas z prawdziwej wełny Pani, która była przyjaciółką domu. Co roku padały zamówienia na te same rozmiary, tylko dochodziły kolejne niemowlęce wraz z rozrastaniem Rodziny. Podczas seansów filmowych jak jeden mąż – i piękna Szwagierka, i stylowa Kuzynka – blogerka modowa z Londynu, i Szwagier gracz komputerowy, i Teściowa fitneska, i Teść co się lubuje w tradycyjnym wyrobie win, wszyscy lądujemy w skarpetach. Jest wtedy ciepło, wesoło i spieramy się kto ma ładniejsze. 

Jak jednak wiadomo, jedyne co w życiu pewne to zmiana

Brakuje nam Babci, która jako seniorka rodu miała poczucie humoru najwyższego sortu. Przy niej kolacja wigilijna była zawsze jakaś taka bardziej wzniosła. Wynikało to najpewniej z tego, że cieszyła się z każdej kolejnej Wigilii. Ona już nie zaprzątała sobie głowy drobiazgami typu „wystrój choinki”, czy „po co piec tyle tych pierników”… Jak wielu ludzi w sędziwym wieku rozumiała prawdziwy porządek rzeczy. 

Drodzy Przyjaciele i Przyjaciółki! Życzę Wam tego samego – niezależnie od tego czy jesteście hipsterami, feministkami, feministami, meninistami, czy jesteście pro- czy anty- aborcyjni, czy bulwersuje Was komercjalizacja Świąt czy ich amerykanizacja, postarajcie się być blisko drugiego człowieka.

Postarajmy się przeskoczyć podziały, które pojawiły się między nami także z powodów politycznych

Ze Świąt można czerpać dużo satysfakcji jeśli dobrze się do nich nastawimy. Nie mówię, że toksyczni rodzice przestaną być toksyczni, ani tego, że partner przejdzie nagłą przemianę. Mówię o tym, że jest coś magicznego w tych dniach. Dla osób wierzących to oczywistości. Jeśli wierzycie – warto abyście przeczytali coś mądrego, abyście spojrzeli na swoje życie z perspektywy duchowej. Jeśli wątpicie tym bardziej to zróbcie. W okolicach Świąt warto zajrzeć do specjalnego wydania np. Tygodnika Powszechnego. To moja obowiązkowa lektura na ten czas już od kilku lat. Nie ma według mnie drugiego miejsca, które skupiałoby wokół siebie tylu mądrych ludzi o różnych poglądach. Nawet jeśli czasem trafiają się w nim ortodoksyjne dla mnie treści, potrafię wyłuskać z nich to, co dla mnie ważne. Jeśli jesteście niewierzący – czerpcie atmosferę ogólnej bliskości, nie psujcie innym tego czasu.

Życzę Wam, aby moc Świąt była z Wami pomimo wszystkich przeszkód, jakie los stawia na naszej drodze. Jak patetycznie to wszystko zabrzmiało, ale cóż! Wybaczcie mi – to chyba magia zbliżających się Świąt :).




Może Ci się spodobać:

1 komentarz

  1. Dobrze, że są święta i mamy tradycję konkretnych obrzędów. To również dobry czas dla niewierzących, bo zmusza do spotkania, refleksji, scala. Mimo, że zmieniłam charakter obchodzenia świąt kościelnych, to wciąż ufam, że przetrwają najważniejsze wartości, niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy i osób, które w tym uczestniczą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *