Jak nauczyć dzieci jeździć na snowboardzie?

Jak nauczyć dzieci jeździć na snowboardzie? Odpowiedź nie jest prosta. Pierwsze są zawsze wielkie chęci rodziców, którzy chcieliby aby dzieciaki miały taką samą radochę ze zjazdów jak oni. Prościej jest, gdy mieszkamy blisko gór i możemy robić systematyczne wypady na deskę. Trudniej, gdy tak jak my mieszkamy na Pomorzu Zachodnim i próżno tu szukać pagórków bliżej niż w promieniu 300 km. Wówczas każda minuta w górach jest na wagę złota.

Miało być pięknie, dzieci uśmiechnięte miały szusować po tygodniu z dużego stoku i wtedy pojawiła się rzeczywistość. Rzeczywistość kradnie często czar i urok naszym wyobrażeniom i choćbyśmy nie wiem jak się starali nie nawiązuje ona nieomalże nijak do tego co sobie wymarzyliśmy. Tak było i tym razem.

Dlaczego? Przede wszystkim na stok z parkingu trzeba najpierw dotrzeć. Brzmi prosto – ale nie kiedy jest się obładowanym dwiema deskami dla dorosłych, dwiema dla młodszych, butami dla dzieci na zmianę, sankami, plecakiem z rękawiczkami, chusteczkami i termosem z herbatą…W okolicy nóg kręci się dwójka dzieci. Uwierzcie mi że ten ekwipunek wymaga nie lada krzepy. Z pewnością byłoby nam łatwiej, gdyby nasza córeczka chętnie jechała sankami. Ona jednak wyjątkowo uparcie jest im przeciwna, a jak przystało na dwulatkę nie ma jeszcze siły iść po schodach…Więc trzeba ją wziąć na ręce. Pytanie skąd wziąć dodatkowe ręce?

Nasze wejście na stok było zawsze spektakularne i nie dało się dostać na niego niepostrzeżenie.

Maja na to nie pozwalała. Obraz był mniej więcej taki – pierwszy z oddali dobiegał jej płacz. Następnie ukazywał się tata, na którego rękach wierciła się mała dziewczynka płacząca wniebogłosy. Zaraz za nimi strapiona mama ( czyli ja ) ciągnąca chłopca marudzącego o tym, że jak zjedzie już raz to chce bawić się w autoboty.

Jeśli pokonamy te pierwsze przeszkody, jesteśmy na prostej

Prawie każdy duży stok w tych czasach posiada sekcję do nauki. Odznacza się ona tym, że nie wjeżdża się na niego z pomocą orczyka ani kanapy, a nachylenie jest łagodniejsze niż na górkach dla zaawansowanych sportowców. Pod górę zabierają narciarzy i deskarzy specjalne taśmy. Są one praktycznie niekolizyjne, choć wiadomo że na początku i na nich zdarzają się upadki. Oboje z mężem asekurowaliśmy dzieci podczas wjazdów i zjazdów. Mina dzieciaków mówiła wszystko o endorfinach, jakie wytwarzają się w czasie zjazdu. Po dwóch Miłosz pytał, kiedy będzie mógł już skakać… Maja z kolei bardzo szybko i intuicyjnie wyczuła, jak utrzymywać równowagę na desce. Z kolei duma rozpierająca serca rodziców – jest bezcenna.

Jak dobrać sprzęt?

Zarówno Miłosz jak i Maja byli dzielni – nie narzekali i nie marudzili od momentu włożenia na siebie pełnego rynsztunku. Obowiązkowym zestawem dla dzieci są: kask i gogle, kominiarka, dwie pary rękawiczek na wypadek zamoknięcia, kombinezon zimowy, bielizna termiczna oraz grube, komfortowe skarpety. Większość akcesoriów zdobyliśmy w sklepie Martes, link tutaj —>http://sklepmartes.pl Deski snowboardowe dobierane są dzieciom pod kątem ich wagi i wzrostu. Dobrze jest wybrać sprzęt w sklepie, aby wiązania i buty były dobrze dobrane do deski. Świetnie się sprawdziły deski, wiązania i buty z Burtona. Polecam sklep, w którym została nam udzielona fachowa porada odnośnie sprzętu, link tutaj —>https://kosmossklep.pl  Warto sprawdzać teraz wyprzedaże z myślą o przyszłym sezonie. Zarówno odzież jak i inne akcesoria dostępne są często w przystępniejszych cenach.

Jak zachęcić dzieci do jazdy?

Od kilku lat gdy za oknem opadają liście i robi się szaro, zaczynam oglądać filmy o snowboardzistach. Szukam ciekawych zawodniczek i regularnie sprawdzam nowe kampanie Burtona. Uwielbiam pozytywnie się nastrajać na zbliżającą zimę. W tym sezonie po raz pierwszy rozwinęłam wreszcie jakieś ciekawsze prędkości. Zaczynam się stawać Burton Woman haha! W tym sezonie do moich filmów dołączyły filmy rodziców, których latorośle już jeżdżą. Razem z dzieciakami oglądaliśmy je i uwierzcie mi że to działa!

Ośrodek Narciarski Małe Ciche

 

Polana Szymoszkowa

 

Zjazdy z Miłoszem – czyli najlepszy trening na stoku

 

Kominiarka – ratunek na mroźne dni

 

Tato jako najlepszy instruktor na Ziemi

Dlaczego akurat snowboard?

Miałam krótką przygodę z nartami, ale to snowboard podbił moje serce. Kojarzy mi się z młodością, swobodą i zabawą. Jego ogromną przewagą jest fakt, że buty są wygodne i lekkie, a deska jest tylko jedna. O ile mniej sprzętu będziemy całą rodziną wieźć na ferie za kilka lat! No i ta moda snowboardowa…kolorowa, wygodna i dziewczęca. Czego więcej chcieć?

Może Ci się spodobać:

13 komentarzy

  1. Martynko cudownie, z dużym poczuciem humoru opisujesz swoje sytuacje życiowe i te bardzo pozytywne i te trochę mniej😉. Jestem Twoją wielką fanką.

  2. Super sprawa ! teraz jest troche trudno….ale tworzycie wspomnienia,
    i inwestujecie w dobre życie tych cudownych, małych „ludzików ” 🙂
    Za kilka lat będziecie wspaniałym „snowboardowym teamem” .
    A dzieci dostają od was cos bezcennego…<3
    Ktoś powie,ze to nie jest tani sport?…Przepraszam bardzo, a zajadanie niezdrowych potraw w znanych "jadłodajniach" i fundowanie rodzinie tego, co nikomu nie wychodzi na zdrowie jest tanie ? 😉
    Brawo Wy !

  3. Jesteście bardzo dzielnymi rodzicami! Wielu poddałoby się w przedbiegach lub zaczęło naukę jazdy z dziećmi dopiero w wieku przedszkolnym! Brawo!

  4. Ogromny szacunek za wytrwałość! :))
    Jestem pełna podziwu, zapewne w moim przypadku opisane przez Ciebie ,,pierwsze przeszkody” byłyby nie do przejścia … 🙂

    1. Tak, posiadanie dzieci to często „wyjście ze strefy komfortu”. To co się zmienia gdy je mamy, to z pewnością mniejsza wygoda na codzień. Dotychczasowe czynności takie jak zakupy, spacer zimą czy wyjazd do babci stają się turbo-wyzwaniami. Gdybyśmy nie mieli wsparcia bliskich na tym wyjeździe, pewnie byłoby nam trudniej. A tak zawsze był bufor w postaci osoby trzeciej. Natomiast chwila gdy widzieliśmy dzieciaki zjeżdżające na deskach była bezcenna..:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *