„Lola gotuje dla lalek”

Gryzłam się długo z tym tematem, ponieważ wzbudził we mnie takie emocje,iż bałam się że napiszę o jedno słowo za dużo.Wszystko zaczęło się pewnego piątku w popularnej sieciowej księgarni, do której udałam się aby sprawić moim dzieciakom książeczki.Mam taki zwyczaj,że gdy gdzieś wyjeżdżam bez nich,staram się przywieźć im jakąś książkę. Ponieważ synek jest starszy, jego biblioteczka obfituje w różnej maści historyjki których bohaterami są chłopcy. Jedną z nich z jest „Samolot Karola”z serii „Mały chłopiec” wydawnictwa Olesiejuk. Jest to obrazkowa historyjka na twardych kartach o Karolu i jego przygodach w aeroklubie. Pomyślałam – może coś z serii „Mała dziewczynka” dla córeczki?Odnalazłam ją w księgarni i to co ukazało się moim oczom dosłownie zwaliło mnie z nóg… Sięgnęłam po „Kasia bawi się w sekretarkę”, a następnie po chłopięcy „Dżip Alka”. Byłam zszokowana.Zaraz za „Dżipem Alka” czekała „Zosia bawi się w sklep” oraz”Skuter Janka”.Zza nich wyłonił się „Dźwig Darka” i „Lola gotuje dla lalek”.

Konkluzja jest prosta-chłopcy posiadają,a dziewczynki co najwyżej mogą się w coś pobawić…

Zaraz usłyszę głosy mówiące o tym,że to tylko książeczki,że trochę dystansu by mi się przydało i tak dalej.Ja jednak stanowczo się sprzeciwiam!Czy tak chciałabym nastawić moją córkę do życia? Wpajać jej,że chłopcy mają samoloty, statki i auta,a dziewczynki mają uczyć się gotować i czekać na księcia z bajki który rozwiąże za nie życiowe problemy?Kto w ogóle wpada na takie pomysły?To jest według mnie z gruntu złe i pomylone!
Wyznaję zasadę brzmiącą „grzeczne dziewczynki idą do nieba,niegrzeczne tam gdzie chcą”. Uważam że błędem jest wpajanie naszym córkom od najmłodszych lat,że skoro są dziewczynkami nie powinny brudzić się ani szaleć jak chłopaczyska. Według tego schematu dziewczynki powinny być zawsze ułożone,dyskretne,cichutkie,powinny siedzieć w kącie z książką albo gotować dla lalek.W sklepach dostępne są odkurzacze,deski do prasowania i słodkie kawiarenki w których dziewczynki serwują i piją herbatkę.

Pytam-gdzie są klocki lego z dziewczynkami astronautami?

Gdzie są klocki lego do układania statków kosmicznych np w różowym kolorze? Jestem mamą dzieci obu płci i wszystkie zabawy organizujemy wspólnie. Ostatnio w pewne deszczowe popołudnie zbudowałam z dzieciakami statek kosmiczny z pudeł na zabawki i desek do prasowania okrytych narzutą.Miłosz był pilotem,a Maja jego małym robotem. W tle grała nam muzyka z Gwiezdnych Wojen, a my byliśmy wojownikami z kosmosu. Według scenariusza z książeczki moja córeczka powinna stroić się w sukienki i układać filiżanki,a ona jest zwyczajnym dzieckiem i być może kiedyś zażyczy sobie pomalować pokój w planety a nie w słodkie kotki. Mój syn z kolei chętnie gotuje dla mnie na zabawkowej kuchence i serwuje wymyślne dania z modeliny. Właśnie tego pragnę-żeby był kiedyś facetem,który będzie miał w zanadrzu kilka popisowych dań i nie będzie oczekiwał serwowania sobie posiłków.
Nie powielajmy klisz kulturowych i konsumenckich,nie ogłupiajmy naszych córek.Pozwólmy im dorastać według własnego wzoru,niepowtarzalnego i wyjątkowego. I zbojkotujmy tę skądinąd popularną serię książeczek jednocześnie uświadamiając innym rodzicom,jakiego przekazu są nośnikiem.

Może Ci się spodobać:

8 komentarzy

  1. Chyba trochę przesada. Brzmi jak te wszystkie rozkrzyczane dziwaki gender. Kiedyś dzieci bawiły się w dom – dziewczynka gotowala 'zupę z liści', a chłopiec chodził 'do pracy' i nikt nie schizował. Co za czasy… teraz chyba ludzie mają za mało roboty, bo siedzą i wymyślają tylko bzdury, a go gorsze, wrzucają to w internet…

  2. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jako dziecko lubiłam się bawić lakami ale równie chętnie latałam po drzewach. Miałam niewiele starszego kuzyna który miał ogromne pudełko klocków lego i resoraki. Zawsze chciałam się bawić jego autkami ale on nie pozwalał mi ich dotykać. Rodzice tłumaczyli mi że są to zabawki dla chłopców. Było mi żal- ale nie walczyłam z tym. Zastanawiam się teraz czy jako dziecko czuła bym się "równiejsza", może lepsza gdyby mi pozwolono bawić się tymi zabawkami co chłopcy..? Nie wiadomo. Wiem jedno – jeżeli będę mieć kiedyś córeczkę będzie się bawić i autkami i lalkami:)

  3. Żadna przesada. Zupę z liści gotowało się w okresie kiedy nie było zabawek ani powszechnego dostępu do książeczek dla dzieci a rodzice rzadko czytali dzieciom. Mnie ojciec naczył czytać z gazety, ksiązki czytałam dpiero jak poszłam do szkoły z biblioteki szkolnej.Moi ,już dorośli obecnie synowie zażyczli sobie lalkę i uwielbiali się nią bawić. A równocześnie wszelikie chłopięce zabawy nie były im obce.Obserwując teraz wnuki i dzieci znajomych zauważyłam, że podział na zabawki dziewczęce i chłopięce zaczął zanikać. Wnuk "gotuje" zupkę a wnuczka montuje samochody, transformensy i obojgu sprawia to przyjemność. Współcześni rodzice coraz rzadziej różnicują : dziewczynka lalka a chłopiec samochód. Tym bardziej, że spora grupa kobiet wykonuje tzw zawody męskie a panowie zmieniają pampersy na macierzyńskim. Więc dlaczego ciągle chłopiec jest kierowcą, motorniczym czy strażakiem w książeczce chociaż jego mama akurat pracuje jako kierowca autobusu? A dlaczego dziewczynka ma być sekretarką, księgową lub gospodynią domową skoro jej tata świetnie gotuje i pracuje na 1/2 etetu aby zajmować się domem. Więc po co od najmłodszych lat dzieciom pokazywać piorytety, które już od jakiegoś czasu pzestają być aktualne? A "zupy z liści" nawet na wsi dziewczynki już nie gotują a o betonowych miastach nie wspominając. Wydawcy literatury dla dzieci powinni to wziąć pod uwagę. Bajki Andersena czy braci Grimm nigdy nie stracą na aktualności ale współczesne książki ,jak zauważyła autorka bloga zaczynają odbiegać od oczekiwań współczesnych rodziców i ich pociech.

  4. Dziękuję za wyrażenie swojej opinii anonimowego czytelnika numer 1.Szanuję to, że możemy mieć różne poglądy.Według mnie tekst jest raczej daleki od"schizowania",ale każdy ma prawo do swoich odczuć,pozdrawiam!

  5. Dziękuję za wyrażenie swojej opinii czytelniczki w odpowiedzi na anonim numer 1.Cieszę się,że tekst spotkał się z pozytywnym odbiorem także wśród osób,które nie należą do mojego pokolenia.Świat podlega ewolucji codziennie i na tym polega postęp.Zdanie "Więc po co od najmłodszych lat dzieciom pokazywać piorytety, które już od jakiegoś czasu pzestają być aktualne?" jest trafione w punkt i podsumowuje zgrabnie to,co starałam się delikatnie zasugerować.Dziękuję 🙂

  6. I super-dzięki temu że jako rodzice staramy się unikać rzeczy,które nas dotknęły jako dzieci stajemy się coraz lepsi i na tym polega rozwój.Dziękuję Anno za głos w dyskusji i pozdrawiam!

  7. A ja przeszłam przez różne "trendy" – i te dla dziewczynek i dla chłopców. Jako mała dziewczynka kochałam lalki Barbie a jako starsza- zabawę w mamę. Jako nastolatka huśtałam się na drzewie przy pomocy liny holowniczej mojego wujka udając dzielną Larę Croft. Lego też zawsze było w moich pudełkach z zabawkami. Ale nie przeszkadzało mi, że nie ma rakiety tylko zamek z królewną w zestawie. Kolory Lego dla dziewczyn bardziej mi się podobały. Ale jakby producent zapronował kolorową rakietę- nawet bym się nie zastanawiała o co poprosic św. Mikołaja. 🙂 Kochałam bawić się w pocztę i w kontrolerkę lotów. W detektywa i w żołnierzy z kuzynem. Nikt nigdy nie mówił mi- to nie zabawa dla dziewczyn. Wydaje mi się, że świadomi rodzice tak właśnie robią- nie ograniczają w tym temacie swoich dzieci. Wszak zabawa to zabawa. Kiedy jak nie w dzieciństwie? Takie książki nie powinny jednak narzucać w tytule "posiadania" w przypadku chłopców i "zabawy w" w przypadku dziewczynek. Jak słusznie zauważyła Autorka- nieświdomie narzuca się dzieciakom ich role i możliwości. A szkoda. Zwłaszcza, że część rodziców po prostu nie zwróci na to uwagi.
    Ps. Dobrze, że wspomnina już przeze mnie w komentarzu Barbie występuje w każdym możliwym wydaniu- od kosmonautki przez policjantkę na strażaczce kończąc. Łamie od lat zabawkowe schematy – a przecież jest tak nienaturalnie idealna 😉

  8. Takie ksiazeczki zaszczepiaja w dzieciach bledna percepcje "meskich" i "kobiecych" zawodow, a co za tym idzie perecpcji rol zyciowych obu plci. Wciaz jest niewiele kobiet pilotow czy kobiet chirurgow, jak rowniez meskich skretarek/asystentow czy pielegniarzy. Niektorzy powiedza, ze to tylko ksiazeczki dla dzieci, ale musimy sobie zdawac sprawe, ze dzieci z tych wlasnie "niewinnych" ksiazeczek ucza sie swiata. Dlatego tym uroczym ksiazeczkom mowie stanowczo "nie". Swietny wpis!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *