Slow fashion-co oznacza w praktyce?

Część czytelników orientuje się pewnie czym jest slow fashion, pozostali być może nie, dlatego śpieszę z odpowiedzią. Zjawisko to nie ma nic wspólnego z byciem powolnym, lecz raczej „uważnym”. Zakłada dobór ubrań pod kątem własnego stylu, jakości oraz warunków w jakich zostały wytworzone. Przeciwstawia się współczesnemu nadmiernemu konsumpcjonizmowi. Nie oznacza to że rezygnujemy z ubrań zgodnych z trendami. Zakłada ono raczej większe skupienie na wyborze produktów po to, aby nie musieć wyrzucać ich po jednym sezonie.

  Machina handlowa wymusza szybką i tanią produkcję, która często nie gwarantuje dobrej jakości

Większość z nas zna system rządzący światem mody – gdzieś tam daleko w Mediolanie, Paryżu czy Nowym Jorku na corocznych pokazach lansowane są trendy, które natychmiast zostają przejmowane przez koncerny takie jak np. Zara czy H&M. Nagle okazuje się, że przeciętna konsumentka tych marek wiosną 2018 roku przestała być na czasie. Umknęło jej bowiem, że zimą 2017 roku ktoś ogłosił koniec spodni z wysokim stanem.  Dziewczyny powinny czym prędzej zaopatrzyć się w spodnie skinny, lecz ze stanem regular. W dodatku krótkie topy wyprzedane ubiegłej zimy przestały być na czasie. Teraz należy zaopatrzyć się w oversizowe t-shirty. Uff…Analogicznie ma się sytuacja z butami i dodatkami. Produkty muszą zostać wyprzedane, stosuje się w związku z tym rozmaite mechanizmy mające na celu uzależnić nas od zmieniających się trendów. Nasze zachowania konsumenckie są śledzone codziennie przez miliony robotów w sieci. Są one następnie przekształcane w algorytmy oceniające jakie marki mogą być dla nas najatrakcyjniejsze. To nie Matrix lecz dzisiejszy świat, który kompletnie zafiksował się na punkcie konsumpcjonizmu.

  Moda nie była przez wiele lat na moim celowniku

Nie oznacza to że nie zwracałam uwagi na rzeczy które ubierałam. W czasach szkoły średniej najważniejsza była oryginalność. Na studiach liczyła się dla mnie wygoda, a najważniejsze wydatki wiązały się z uczelnią. Oczywiście znałam osoby potrafiące świetnie się ubrać i podziwiałam to. Dla mnie jednak zafarbowane farbami olejnymi podarte jeansy były ok. Spędzając wiele czasu w pracowniach malarskich i graficznych ważne było to aby nie zniszczyć ładnych ciuchów.

W życiu każdego z nas nadchodzi jednak moment, w którym stajemy na rozstaju dróg i musimy podjąć decyzję – jak chcemy się ubierać, co chcemy podkreślić strojem ( kobiecość? kompetencje? wyobraźnię? luz? ). Świadomie bądź nie, musimy się ostatecznie zdecydować na którąś z dróg. Czasem wtapiamy się w otoczenie w którym pracujemy. Innym razem stawiamy na wygodę i podstawą naszego stylu są sportowe buty. Jeszcze kiedy indziej nie mamy chęci ani czasu aby się nad tym zastanawiać – zakładam jednak, że jeśli dotarłaś/eś do tego punktu Ciebie to nie dotyczy.

  Cenię w modzie dowolność w kreowaniu stylu

Dlatego lubię buszować w second-handach. Nadanie wtórnego życia ubraniom ma dla mnie głębszy sens i jest w pewien sposób moim buntem przeciw samonapędzającej się machinie handlowej. Uważam że dostępność tych sklepów daje wielkie pole do popisu wielbicielom mody i każdej osobie, która chce znaleźć coś wyjątkowego w przystępnej cenie. Ma ona dla mnie bowiem niebagatelne znaczenie. Jako „pochłaniacz” kultury często kalkuluję ceny ubrań na zasadzie „ta koszula kosztuje tyle co trzy nowe książki lub jeden świetny album fotograficzny, albo koncert”. Nie muszę dodawać że kalkulacja ta często kończy się na niekorzyść ubrań. W kwestii dodatków takich jak biżuteria byłam kiedyś mało wybredna. Stawiałam często na sezonowe modele ze sztucznych surowców. Niedawno odkryłam urok klasycznych kolczyków i zegarków. To dopiero początek mojej drogi „w rytmie” slow fashion. Pierwszym krokiem było pozbycie się nadmiaru rzeczy leżących na półkach pt:”kiedyś może jakoś to zestawię”, „po domu” itd. Zwracam teraz większą uwagę na składy noszonych przeze mnie ubrań. Staram się też przemyśleć każdy zakup pod kątem przyszłościowym, np. czy będzie się dobrze nosiło tę rzecz w kolejnych sezonach?

Ciekawa jestem czy spotkaliście się dotychczas ze zjawiskiem slow fashion? Jeśli tak to czy uważacie że ma ono przyszłość? Czy zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jaką filozofię mają marki kupowanych przez Was ubrań? Napiszcie w komentarzach jakie są Wasze spostrzeżenia.

 

kurtka Medicine

spodenki Zara

kozaki Venezia

koszula Stradivarius

Może Ci się spodobać:

3 komentarze

  1. Tekst w punkt! Ważne jest, aby uświadamiać konsumentów o niejednokrotnie smutnych realiach, w jakich produkowane są ubrania z sieciówek. Kobiety, które – umówmy się- są o wiele łatwiejszym łupem wszelkich nowości i trendów często nie zwracają uwagi na jakość materiałów, kraj produkcji, nie mówiąc już o warunkach zatrudnienia osób, które takie ubrania szyją. Ale ok, być może to dla większości osób trochę zbyt daleko idące refleksje nad swetrem czy bluzką z wyprzedaży. Cieszy niższa cena- to zrozumiałe, Ale niejednokrotnie zaopatrujemy się w ubrania, które ładnie wyglądają przez jeden sezon, albo do pierwszego prania. Kupujemy tkaniny kiepskiej jakości, które kuszą niską ceną, ale wiele nam nie posłużą. Jak w Polsce zaczęły rozkwitać second-handy z ubraniami z zagranicy słyszałam dyskusję mojej Mamy i jej koleżanek „Niektóre ubrania są tam naprawdę jak nowe, dlaczego? -„Angielki wymieniają podobno całą swoją garderobę każdego roku”. Faktycznie, wystarczy spojrzeć na popularny PRIMARK z ubraniami ATMOSFERE. Całkiem ładne te rzeczy, ale do dziś nie mam już żadnej. Nie dziwię się, że tak szybko te przysłowiowe Angielki pozbywały się swoich ubrań. Znoszonych zaledwie po kilku miesiącach i praniach. Tanie i po prostu słabej jakości. Wydaje mi się, że slow fashion wymaga dużo samokontroli i samodyscypliny. Mniej a porządniej. Swetra, na który będziemy odkładać oszczędności nie pozbędziemy się tak szybko… I nie będzie to zakup pod wpływem emocji. 🙂

  2. Bardzo ładnezdjęcia! Fajnie, że przeciwstawiasz się Instagramowym trendom makijażu-tapety. Jesteś naturalna tak jak okolice, w których się fotografujesz!!! To wielki plus! Zapytałaś czy zastanawiałyśmy się nad filozofią marki, w której kupuję ubrania… Przyznam szczerze, że ta przyjemność chyba jest jeszcze przede mną. Nie mam jeszcze takiego budżetu ubraniowego żeby przebierać w markach ciuchów. Jak jest ładna rzecz i akurat mnie na nią stać to ją kupuję. Fajnie, że mamy dostęp do tak wielu sklepów. Kiedyś tak nie było i chyba jeszcze się tym faktem nie nacieszyłam. Slow fashion to nie dla mnie, bo za dużo frajdy sprawia mi kupowanie ubrań,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *