Recenzja serialu „Wielkie Kłamstewka”

Jeśli jesteś kobietą wyobraź sobie taką scenę: jedziesz dużym suv-em wzdłuż wybrzeża oceanu. Ze środka auta dobiega gustowna muzyka. Z tyłu siedzi Twoja kilkuletnia córka, której twarz okalają kręcone włosy. Jesteś teraz w Kalifornii, a rytm Twojego dnia wyznaczają zajęcia jogi i udzielanie się w miejscowym teatrze. Jesteś doskonała – masz perfekcyjną figurę, zawsze wyprostowane włosy które się nie palą od tego zabiegu, a makijaż najwyższej miary pojawia się na Twojej twarzy w mgnieniu oka.

Laura Dern, Reese Whiterspoon i Shailene Woodley  jako Renata, Madeline i Jane- relacje tej trójki nie są oczywiste 

Jeśli jesteś mężczyzną pewnie budujesz właśnie stronę www w bajecznym salonie z widokiem na ocean

Jesteś z siebie zadowolony, Twoja praca Cię satysfakcjonuje i z radością udzielasz się w życiu rodziny na każdym polu.

Jako kobieta  bez makijażu się nie pokazujesz, albowiem dbasz o to, aby nikt nie pomyślał, że zdarza Ci się z czymś nie zdążyć rano. Dziecko odprowadzasz w szpilkach na pierwsze lekcje w prestiżowej szkole i traktujesz to wyjście jak część gry. Każda napotkana osoba w Twoim miasteczku śledzi Twój ruch i oczekuje wpadki. Ale TY sobie na to nie pozwalasz. Zaraz po szkole udajesz się do kafejki z widokiem na ocean, aby omówić świeże plotki z przyjaciółkami. Nie oznacza to, że jesteś jednowymiarowa czy płytka. Dbasz o wystawienie kontrowersyjnej w mieście sztuki i tuszujesz wewnętrzne rozterki z umiejętnością zawodowego pokerzysty. Rozdajesz karty z rozmysłem, rozstawiając po kątach osoby które niechcący nadepną Ci na odcisk.

Jako mężczyzna odcinasz kupony od zawrotnej kariery. Twoja praca pozwala Ci na częste podróże, Twoja żona jest piękna, zmysłowa i z radością oczekuje Twoich powrotów do domu. Wieczorami przesiadujesz z nią na tarasie i pijesz świetne wino.

Nicole Kidman i Alexander Skarsgaard – gwiazdy „Wielkich kłamstewek”

Oboje jednak kryjecie kilka mrocznych sekretów

Widz będzie miał okazję Wam się dobrze przyjrzeć, więc jeśli utożsamia się z głównymi bohaterami w jakimkolwiek stopniu – lepiej niech uważa, gdyż to czego się dowie nie będzie tak idealne jak się zapowiada.

Człowiek chcąc nie chcąc żyje w określonej społeczności i ma ona jakieś wyobrażenia na jego temat. Tym wyobrażeniem można sterować na wiele różnych sposobów, a pomagają  w tym ubrania, sposób wysławiania, maniery czy zawód. Niektórzy dochodzą nieraz do perfekcji w budowaniu własnego wizerunku. Rozwijamy się, kształcimy i pretendujemy do różnych warstw społecznych. Nieraz skrywamy mroczne sekrety – bolesne i drażliwe, takie których ujawnienie mogłoby stać się rysą na naszym wizerunku.

W rzeczywistości choć nieraz wyczuwamy w kimś brak spójności, rzadko mamy okazję go prześwietlić i poznać z każdej strony

“Wielkie Kłamstewka” pozwalają nam na to budując z każdym odcinkiem coraz większą ucztę kinomanom.

Miasteczko Monterey to marzenie klasy średniej o życiu dostatnim, towarzysko interesującym, najlepiej spędzonym w domu z widokiem na ocean. Każda z bohaterek ma indywidualny styl. Ćwiczą jogę, jedzą organiczną żywność i mają czas na rozwijanie własnych pasji. Jako widzowie chętnie dajemy się wciągnąć w ten sen. Podziwiamy gustowne domy, słuchamy dobrej muzyki ( bo soundtrack jest tu wyjątkowo dobry ) i śledzimy idealne życie. Śledzimy, ponieważ mamy okazję poznać losy bohaterów także z punktu widzenia społeczności wokół nich skupionej. Konfrontacja opinii i rzeczywistych wydarzeń daje nam możliwość analizy mechanizmów rządzących małymi społecznościami. Taką społecznością w tym przypadku jest grono rodziców z miejscowej szkoły.

Akcja serialu toczy się wokół morderstwa

Nie wiemy jednak ani kto zginął, ani kto zawinił. Wraz z rozwojem wydarzeń możemy mieć swoje typy, a zestawienie losów Celeste ( w tej roli Nicole Kidman ), Madeleine ( Reese Whiterspoon ) i Jane ( Shailene Woodley ) z przesłuchaniem na temat morderstwa daje nam ciekawe możliwości rozwiązania zagadki.

Pierwsza myśl nasuwająca mi się po obejrzeniu „Wielkich kłamstewek” to “kobiecość XXI wieku”. Bo to głównie o nich jest ten serial. Postaci tutaj są niby niezależne, lecz nie do końca. Żyją w epoce “metoo”, lecz nie potrafią głośno mówić o swych rozterkach. Uwikłane w zawiłą sieć relacji międzyludzkich nieraz nie mogą wykręcić się z układów niewygodnych, bolesnych czy niebezpiecznych.

Prawda jest przez kobiety ukrywana. Ściskana warstwami bielizny wyszczuplającej, zamalowywana korektorem i ubrana w wysokie szpilki

Jest to prawda o tym,co dzieje się w ich głowach, w których nikt nie usłyszy krzyku desperacji. Tę historię odczytuję też jako opowieść o kobiecej przyjaźni wbrew stereotypom. Ważnym wątkiem jest przemoc dotykająca każdego z nas niezależnie od statusu społecznego. Nie jest to jednak propozycja jedynie dla kobiet. Uważam, że niejeden mężczyzna odnajdzie w nim interesujące wątki. Męscy bohaterowie mają tu typowe rozterki charakterystyczne dla dzisiejszego nowego podziału ról. Czasem gotują, czasem chcą się bić i nie wiedzą co w gruncie rzeczy jest dzisiaj bardziej oczekiwane. Gubią się, ale próbują zrozumieć partnerki w każdy możliwy sposób. Reprezentują różne postawy w barwnym korowodzie postaci. Z pewnością niejeden facet będzie myślał o “Wielkich Kłamstewkach” przed snem i być może podda w wątpliwość swoje wyobrażenia o męskości.

Ten serial naprawdę wciąga i daje do myślenia. Jest prawdziwą ucztą estetyczną i muzyczną, a reżyser zadbał o najmniejsze detale. Zwróćcie uwagę na light-motive jakim jest ocean, na przemian wzburzony i spokojny.

To piękna kalifornijska baśń nosząca bardzo uniwersalny przekaz: „Nic nie jest tym, czym się wydaje na pierwszy rzut oka”. Polecam Wam gorąco ten mini – serial ( to zaledwie kilka odcinków dostępnych m. in. na platformie HBO ) na zimowe wieczory jako odpoczynek od skandynawskich klimatów: https://panidoktorowa.pl/skandynawskie-seriale-ktore-polecam/

Może Ci się spodobać:

3 komentarze

  1. Podobał mi się i denerwował jednocześnie. Powielał schematy, które są mi znane głównie poprzez wykonywaną pracę. Gdy nabierasz dystansu, cierpliwość nie wzbiera, przeciwnie. Ale czekam z niecierpliwością na kolejny sezon.

    1. Prawda. Trudno by mi było wskazać drugi serial, który dorównałby kunsztem aktorskim The Affair. Oczywiście wierzę że są, lecz ja wszystkich przecież nie oglądałam. Być może „Breaking Bad” był na podobnym poziomie, jednak to była rola męska. Ruth Wilson w roli Alison zawarła zarówno infantylność, jak i neurotyczność. Ujęła mnie jej rola.Kompletnie. A dla Ciebie która z ról była najmocniejsza?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *